#Kafkatime, czyli opowieść Franza o czasach współczesnych.

InstagramCapture_d0ac0d8b-3ab2-4d74-ba02-5f084facd771_jpg

 

Follow me 2 433 Fulton Street New City Dziś o profesorach nie będziemy śpiewaćNie

_ Wiara w karty jest nonsensem, ale rozświetlenie dzięki nim albo dzięki dowolnemu zewnętrznemu przypadkowi powikłanego, nieprzejrzystego kręgu wyobrażeń ma wewnętrzne uzasadnienie. (2) 2016 Heather Theurer Moje złe zdanie o mnie nie jest zwykłym złym zdaniem. W tym zdaniu istnieje raczej moje jedyne dobro (...) wnosi we mnie porządek i czyyni mnie (...) wystarczająco spokojnym. (3) Tytuły obojętne, a nawet złe zyskują przez prawdopodobnie nieobliczalny wpływ rzeczywistości dobrą renomę. (2)


Czytam już książkę wypełnioną listami Franza do przyjaciół i wydawców już ponad tydzień. Coraz częściej uderza mnie jej aktualność. Można odnieść wrażenie, że czasami pisze on o nas, ludziach współczesnych.

Problem, który opisał wówczas trzydziestojednoletni Franz, jest nadal tematem dyskusji wśród młodych ludzi. Kafka nakazuje nam zapytać się sobie samemu: Czy jesteśmy już samodzielni? Czy próbujemy być samodzielni i niezależni, jak kiedyś nasi rodzice, którzy zakładali rodziny mając zaledwie dwadzieścia-kilka lat? A może : Kiedy wreszcie się usamodzielnimy, zaczniemy zarabiać na siebie, sami sobie gotować?

“Wzrastałem dotąd w całkowitej niesamodzielności i pozornym zadowoleniu. Nie sądzisz, że to dla mojej natury wcale nie było dobre, choć miłe i łaskawe ze strony wszystkich, którzy się o to troszczyli? Na pewno istniej ludzie, którzy wiedzą, jak wszędzie zapewnić sobie samodzielność, ja jednak do nich nie należę. Wprawdzie istnieją ludzie, którzy nigdy nie pozbędą się swej niesamodzielności, ale sprawdzanie, czy do nich nie należę, wydaje mi się warte zachodu (…) Poza Pragą mogę wygrać wszystko, to znaczy mogę stać się samodzielnym, spokojnym człowiekiem, który wykorzystuje wszystkie swoje zdolności, a jako zapłatę za dobrą i autentyczną pracę otrzymuje uczucie prawdziwego życia i trwałego zadowolenia.” – F.K. ( 123/532)

Dwa tygodnie później (…)Po przeczytaniu kolejnych czterdziestu stron znalazłam coś co idealnie opisuje sytuację, w jakiej może wciąż znajduje się wielu z nas.
 
Mam wrażenie, że problem ten wciąż dotyczy wielu młodych wychowanych w małych miejscowościach, którzy poświęcili zbyt wiele czasu na doskonalenie samych siebie, odrzucając spotkania ze znajomymi, bo szkoła, oceny, rodzice.
Żyjąc na zawołanie innych i będąc podporządkowanymi nie nabyli pewnej świadomości, którą wówczas posiadali, którą teraz posiadają ich rówieśnicy.
Ponad to potraktowali swoją dotychczasową rodzinę, jako tzw. bezpieczną przystań, przez cały czas obserwując swoich rodziców zadając sobie pytanie: Czym jest małżeństwo?
 
No właśnie.
 
Budując wokół siebie mur oklejony kartkami zawierającymi złe doświadczenia, negatywne emocje i obawy niewiele wskóramy.
 
Nie ma idealnej rodziny.
Związek nie może być ucieczką (Często nią jest).
Zgadzam się, prawdziwa rodzina daje wewnętrzny spokój, poczucie spełnienia.
Nie ma jednak róży bez kolców…
 

„Człowiek jest wychowany zbyt pobożnie, a potem myśli w ten sposób. Głównym nieszczęściem jest jednak to, że się nie ożenił. Troski? Tak, troski miałby także, ale przede wszystkim dom, radość z dzieci i spokój w głowie. Miał niegdyś okazję się ożenić, ale matka, która dożyła jego pięćdziesięciu dwóch lat, zawsze odradzała mu małżeństwo. Odradzały mu też dwie siostry i ojciec, z którymi prowadził mały sklep w Egerland.” – F.K. (162/532)

Projekt Kafkatime nabiera rozpędu, jednak do końca zostały jeszcze 353 strony. Mam nadzieję, że dotrwam do końca. Ćwiczenie woli i wytrwałości.
 
Dziś będzie o nauczycielach, ale nie takich zwykłych przelotnych, o tych z pasją. Przypuszczam, że niemalże każdy pomimo różnych perypetii związanych ze szkołą miał swojego ulubionego nauczyciela.
Pytanie na dziś brzmi: Jaki on był? Twardy, o żelaznej dłoni? Przyciskający, z sercem? Jak odnosił do swojej pracy? Miał pasję, powołanie, czy robił to z przymusu?
Franz w jednym ze swoich listów do Feliksa Weltscha napisał:
“Zadziwiające są rozmiary, jakie przyjmuje Twoje nauczanie (…). Jakiego wymaga to opanowania, braku kaprysów, duchowej równowagi, pewności, autentycznego nastawienia na pracę albo – że się ośmielę użyć wielkiego słowa – “humanitaryzmu”, by wdawać się w takie rzeczy, obstawać przy nich, a przy naprawdę najsilniejszym wietrze w oczy jeszcze obracać je na swoją duchową korzyść, jak to faktycznie czynisz, choćbyś nawet się zarzekał.” (179/532).
Prawdziwy nauczyciel nie tylko naucza i tłumaczy nam świat. On także pokazuje nam inną perspektywę postrzegania świata niż ta, z którą dorastamy. Są naszymi przewodnikami pomagającymi uporządkować puzzle rzeczywistości.
To ważne, aby spotkać takie osoby na swojej drodze, ale jeszcze ważniejsze jest wykorzystanie dawanych nam możliwości, bo potem może być za późno by wrócić do wcześniej obranej drogi.
M.

Jeśli ktoś jest _szczęśliwy (2)

Obok _wiary twardej jak skała_like (3)Sprawdzasz się

Reklamy