Inwazja.


WP_20160309_16_19_18_Rich

Dziś, po ponad dwóch miesiącach od publikacji ostatniego opowiadania, przedstawiam Wam kolejną odsłonę przygód Komisarza Bobera.

Oczy starałem się mieć otwarte. Telewizor wyrzucał z siebie film o kosmitach. Nic interesującego, ale czymś sobie trzeba zająć czas. Na domiar złego, kawa powoli przestała działać, a moje oczy zaczynały się zamykać.

Nagle inny świat…

Jechałem w nim czymś. – Nie wiem jak nazwać ten pojazd bez kierownicy i wajchy do przerzucania biegów. Nie miałem prawa jazdy ani nawet karty rowerowej. Miałem tylko kartę do biblioteki i do sklepu z chemią. – To nie była jazda, to było unoszenie nad ziemią na wysokości około 300 m.
Wtem, na przedniej szybie wyświetliła się twarz kobiety, będącej w moim typie. O?!
– Dokąd chcesz jechać? – zapytała
Odpowiedziałem jej automatycznie, jak to zwykle mam w zwyczaju. Dodałem też:
– Zejdź z przedniej szyby bo nic nie widzę. Robisz za elfa?
– Przyjęto, potwierdzono kierunek jazdy – automatycznie odpowiedział głos kobiecy.
– Przepraszam – starałem się dialogować
– Nie potrzebujesz przepraszać, udzielę Ci wszelkich informacji. Pojazdem kieruje komputer pokładowy. Elfa natomiast możesz zamówić w sklepie z gadżetami… -otrzymuję komunikat zwrotny.

Jestem lekko wczorajszy. Z resztą, w ogóle nie mam pojęcia, co się wokół mnie dzieje.

– Który mamy rok? – dopytuję wciąż zdezorientowany.
– 3018
– Ok…, ale mnie poniosło. – pomyślałem.
– A gdzie pracuję? –  pytam dalej.
– Jako KOMISARZ DS. KONTAKTÓW Z CYWILIZACJĄ Z POZA NASZEGO ZASIĘGU.
– Ja pierdu*-  Co?! Ja?! Ale dlaczego?!- pomyślałem i zatopiłem się jak okręt podwodny w dalszym poszukiwaniu odpowiedzi na coraz gęściej kotłujące się w mojej głowie pytania.

Po chwili, na przedniej szybie pojawił się komunikat ciekawie pisany w języku o dziwo rozumianym przez moją osobę.
Komisarz XXX YYY (ochrona danych osobowych przed innymi cywilizacjami, art.) wzywany jest do gabinetu Prezydenta Galaktyki. Prosimy zgłosić się natychmiast do Prezydenta Galaktyki!

Zmieniam pas ruchu. – zakomunikował kobiecy głos.
Po bokach pojazdu pojawiły się dwa samochody, które błyskały różnymi kolorowymi światełkami. Przed nami zrobiło się pusto. – Poczułem się jak VIP- Zaczyna mi się to podobać.

InstagramCapture_179ee8d4-8b0b-47ca-8c6e-3d9d94e4873e

Podróż skończyła się u bram rezydencji Prezydenta Galaktyki. Wartownicy przepuścili nas bez zbędnych pytań.
– Pani Prezydent czeka. Szybko!
Z szybkością błyskawicy przemieszczaliśmy się korytarzem, aż przed nami uchyliły się ogromne drzwi.
– Pani Prezydent zaprasza – usłyszałem spokojny komunikat wypowiedziany przez dziwnie znajomy głos.`
Wchodzę do Gabinetu Pani Prezydent Galaktyki, a tu za biurkiem siedzi moja Asystentka Bocian
-Tak, to ja – powiedziała spokojnie. – Skończyło się parzenie kawy i czekanie za kasą. Ja nie siedziałam na fotelu z wystawki, w którym sprężyna koli w d…ę, nie nadmuchiwałam swego ego, itd., tylko działałam i jest efekt. I jestem, gdzie jestem.

A teraz milczeć i wykonać wręczone w moim sekretariacie rozkazy!…

 

Bez słowa opuściłem gabinet. Pokwitowałem rozkazy. Doszedłem do bramy, gdzie czekał już na mnie mój pojazd i góra myśli na temat asystentki. Z kobietami tak jest, skwitowałem – nie chcą publicznie wyrażać uczuć.  Poza tym, rozkaz to rozkaz.
– Proszę na stację kosmiczną pod wejście. Pojawili się niespodziewani goście. Będziemy witać delegację obcych cywilizacji.
– Przyjęto – wykonuję.
Podlecieliśmy pod ten terminal. Okazało się, że na miejscu nie ma żywego ducha, tylko dziwna i niespokojna cisza.

Nagle megafon zaryczał:
– Delegacja skarpetkowa się zbliża.
– Ja pierdu, ale smród. Skunks przy tym to proszek do prania i to jeszcze taki zapachowy. Z miniaturowego pojazdu wymaszerowały parami skarpetki czarne, białe, w kropki. Smród się nasilał. Mój pojazd przekazał mi, że mu się filtry zapychają i musi jechać na serwis. A ja gdzie? Nawet mi katar przeszedł.
-Witam Szanowną delegację skarpetką – powiedziałem dostojnie.
-Witamy przedstawiciela waszej Galaktyki. Jesteśmy wysłani, aby was ostrzec przed możliwymi rozruchami. W waszej Galaktyce istnieje wysokie prawdopodobieństwo buntu długo nie pranych skarpetek, określanych jako stojące. Mogą one spowodować efekt cieplarniany, powodujący powolne wymieranie tej części galaktyki. Wiemy to z własnego doświadczenia, dlatego też zamieszkujemy wentylowane jaskinie.
– Przekażę wasze przestrogi Prezydent Galaktyki, która wyda stosowne zarządzenia.
– Dziękujemy. – powiedzieli wysłannicy i powoli wrócili do swojego pojazdu. Smród jednak pozostał… Straciłem przytomność.

Nagle w oddali usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła i szczekanie psa.
Otworzyłem oczy. Koło fotela stały skarpetki.
– Kiedyś możesz zapomnieć nas wyprać, a my wtedy będziemy wiedziały co zrobić – ostrzegły bezgłośnie.

O ja pierdu*…

Pozdrawiam i zapraszam na kolejne odcinki przygód komisarza Bobera.

Wasz Oddany Komisarz L.J.Bober, znany też, jako Wampirowaty. ,w duecie ze swoją asystentką, panią Bocian.

P.s. Przeczytaj też:

  1.  Skażona Krew
  2. Kamienny Grot
  3. Komisarz Bober

No i, oczywiście nie może zabraknąć bonusu muzycznego od M.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s