Kolorowankowe Szaleństwo


WP_20160417_00_17_38_Pro[1]

To, że kocham kolory nie jest dla nikogo tajemnicą. To, że wsiąknęłam w kredki i kolorowanki jest również ostatnio zauważalne.

Tworzę od zawsze. Kredki kocham od dzieciństwa. Obie te fascynacje zaprowadziły mnie do kolorowanek oraz self-art-terapii.

Art-terapia

Żyjemy w świecie wypełnionym multimediami. Nie potrafimy się skupić itd. Ja dla przykładu mam ostatnio problem z czytaniem książek. Poza czasem kiedy jestem w pociągu, to o czas i skupienie jest trudno.

Ktoś by powiedział znowu, ale ma rację. Dziś otwarcie się przyznaje, że nie potrafię się ostatnio wyciszyć. Grzmi we mnie. Czasami jest burza, innym razem przypominam wodę sprzed tsunami.

Bardzo często okazuje się, że nie słowa a kolorowanie pozwala mi wyrzucić z siebie te wszystkie siedzące wewnątrz emocje.

Kocham to. Moja słabość dopada mnie jednak w nocy, kiedy powinnam raczej skupić się na regenerowaniu organizmu przed kolejnym dziennym wyzwaniem, a nie dodatkowym męczeniem wzroku. Nad tym flow czasami trudno jest zapanować.

Zbzikowałam na punkcie kolorowania bez reszty. Jest wtedy tylko kartka i kilkanaście kolorów do jak najbardziej dopasowanego zastosowania.

Czasami potrafi to zabrać kilka godzin z życia, ale  w połączeniu z odpowiednią muzyką doskonale leczy duszę, plus gwarancja zadowolenia w większości przypadków.

WP_20160515_01_09_00_Rich[1]

Jaka technika?

Kredki, kredki, kredki przemieszane z pisakami. Ze starych czasów mam pełną skrzyneczkę różnych kredek, do tego dwudziesto-cztero zestaw od Pentela, z którego korzystam od trzech lat.

Obowiązkowo zakreślacze oraz pisaki od polskiej firmy KAMET.

Z kredek jednak jestem jednak bardzo zadowolona z czeskiego KOH-IN-NOORa, jednak mam problem z popularnymi Mondeluzami, których kilka sztuk posiadam w swojej kolekcji- strasznie brudzą nie tylko ręce, ale również obrazek. Nie mogę połączyć ich z żółtym kolorem.

Poza tym lubię francuskie Conte, to taka moja słabość z dzieciństwa, kiedy kredki te były pewnego rodzaju wymogiem pośród rówieśników.

P.s. Co się stało z marką St. Majewski?

InstagramCapture_bd0058ad-a347-4d96-a708-9967944e9b18[1]

Wzory.

Zdecydowanie coś symetrycznego, czyli zdecydowanie bardziej ornamenty, aniżeli motywy zwierzęce. Raczej wzory kwiatowe i motyle. Wolę symetryczne konstelacje, bo uczą porządku.

Aktualnie korzystam z kolorowanki z mieszanymi wzorami i eksperymentuję, ale nie wiem co wybiorę następnym razem. Wiem jedno, nie wolno mi dokupywać, żadnych kolorowanek, żeby mi żaden stosik nie rósł, tak jak to ma miejsce z Charakterami oraz książkami.

Z resztą, wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba korzystać z tego z umiarem. – Co za dużo to niezdrowo.

WP_20160510_22_48_43_Pro[1]

W dodatku muzycznym, jako oderwaniu od tematu Eurowizji, polecam wszech zdolną i wyróżniającą się Kieszę ( Na Spotify znajdziecie też super remixy jej piosenek).

Reklamy

4 Comments Add yours

  1. missasumpt pisze:

    Wow! Pięknie to wygląda:) Podziwiam za wielkość i złożoność wzorów:) Ja przetestowałam tylko mandale, jak na razie, i to też niestety w ograniczonej ilości, ale zamierzam wrócić – naprawdę fajnie to wyciszało:)

    PS. Mega oryginalny szablon bloga i mnóstwo treści, które przykuły mój wzrok – idę zwiedzać:))

    Polubione przez 1 osoba

    1. kulturalnyswiatm pisze:

      Dziękuję za miłe słowa:)

      Polubienie

  2. dina hoppe pisze:

    Zawsze mnie ciekawiło (odkąd wprowadzili takie kolorowanki na rynek) czy rzeczywiście ‚odstresowują’, jeszcze nie wypróbowałam żadnej, ale sama sobie rysuję :) (i nie tylko sobie). Bardzo ładne wzory wybrałaś, też lubię ornamenty! Choć zwierzęce też mi się podobają. Szkoda, że ciężko Ci się wyciszyć, mi pomaga modlitwa!! :) Marka St. Majewski to mega super marka kredek (mają sporo pigmentu przynajmniej te wersje co ja mam, chyba to jakieś bardzo stare są te co mam), niestety nie wiem co się z nią stało nigdzie jej nie widać :( a to były dobre kredki, mam jeszcze kilka z lat dziecięcych. ‚Kohinory’ też są dobre, a jeśli chodzi o serię Mondeluz to czy nie są to przypadkiem kredki wodne? I chyba dlatego tak brudzą :) Dobrze, że sobie ograniczyłaś ilość kolorowanek bo jak piszesz, że ‚zbzikowałaś’ to możesz wpaść w szał zakupów jak najwięcej kolorowanek! :) tej firmy Kamet to nie znam, ale chętnie się nią zainteresuję. Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. kulturalnyswiatm pisze:

      Z kolorowaniem jest trochę, jak z rysowaniem. Jak się dobrze nie rozrysuje ręki i ma się chaos w głowie, to to wszystko wychodzi na papierze. Pewnie dlatego zamieniłam rysowanie/malowanie na kolorowanie – jest łatwiejsze.

      To trochę jak z jazdą samochodem, trzeba wyjechać na trasę, żeby faktycznie pozbyć się największego stresu, wrzucić piątkę i płynnie jechać uważając na zakrętach. Na jedynce, czy dwójce często można się zadusić nadmiarem kortyzolu.

      Odnośnie ornamentów, to może za jakiś czas sama zacznę je tworzyć, żeby pobudzić do działania kreatywność:)

      Dzięki za info o kredkach. O tych Mondeluzach też tak potem doczytałam, że to są jakieś kredki wodne, ale jeszcze nie próbowałam.

      Zwykłe pisaki od naszego KAMETA bardzo polecam, przydają się przy konturach, a wytrzymałość mają podobną do Colorino.

      ___
      P.s. Modlitwa swoją drogą:)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s