Rzeczywistość kontra marzenia.


cropped-wp_20160404_14_01_24_proxcfgfg.jpeg

       W ubiegłym roku o podobnej porze opublikowałam wpis: Co mają wspólnego większe cele z próżnymi marzeniami? . Po ponad 365 dniach nadszedł czas na ich podsumowanie.
Na początek nawiążę jednak do mojego wpisu sprzed dwóch lat. Przez ten czas udało mi się zrealizować jego 2/4. Wciągu minionego roku, myślę, że udało się zrealizować w jakiś sposób punkt drugi. Praca jaką aktualnie wykonuję zapewnia mi pewną stabilizację, łączy się z moimi drugimi zainteresowaniami, jednocześnie pozwalając mi pracować nad sobą na wielu poziomach.

Wciąż się rozwijam. Biorę udział w otwartych wykładach na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Dokształcam się, kupuję oraz czytam książki i magazyny związane ze sprzedażą. Ponad to zdarza mi się oglądać ciekawe webinary związane z promocją marki w sieci, bo w związku z moją drugą pasją nikt nie wie, kiedy ta wiedza może mi się przydać.

W tym momencie dopisuję do listy umiejętności potrzebę podniesienia, a tak właściwie odświeżenia, swojej znajomości języków obcych.

Teraz nadszedł czas na dalszą pracę nad sobą oraz punktem trzecim z tamtej listy, czyli przyjaźnie i podróże.

Co do punktu czwartego to, jest jak jest. Myślę, że poniższa piosenka oraz moje niektóre wpisy są wystarczającą wskazówką. Cały czas pracuję nad sobą, próbuję zaakceptować pewne swoje wady i część z nich zaakceptować, aby kiedyś wreszcie powiedzieć – ” Zakochałam się.” „Nie jestem już sama.”. Aktualnie pytam się tylko sobie wciąż, czy ten stan się kiedykolwiek zmieni?

Co z blogiem?

W ubiegłym roku w próżnych marzeniach napisałam:

–  bardziej zapamiętywalna domena itp.

Po blisko dwóch latach blogowania, podejmowanie działań w kierunku przejścia „na swoje” coraz częściej dochodzi do głosu. A poza tym, wygląda bardziej profesjonalnie niż blog z końcówką wordpress.com:)

To zadanie jest nadal aktualnie. W październiku zaczęłam trzeci rok blogowania, ale wciąż wydaje mi się, że jeszcze nie teraz, że jeszcze nie jestem na to gotowa. Zmieniać nazwę – to na pewno. „Następna Kulturalna”? „Marta Bridges”? Poza tym nazwa, domena, serwer to nie wszystko. Ważny jest też szablon i tu jest chyba aktualnie pies najbardziej pogrzebany. Jak ja to ogarnę? Kupować? Zamawiać? – Teraz się chyba raczej sama blokuję.

Nadal tworzę, tworzę jednak mniej. Cały czas staram się odpowiednio dopasowywać treści, modyfikować styl pisania itd. Ja się zmieniam, a ta strona razem ze mną.Wiem, piszę z różną częstotliwością, ale obiecuję poprawę.

Miejskie Opowieści, będą metanarracje – mam nadzieję, że ogarnę te wszystkie florystyczne zdjęcia – Wszystko to z szansą przeniesienia do realu, tak dobrze wam się wydaje, ale w tej kwestii jeszcze trochę przede mną, tak więc poinformuję was na bieżąco, jeśli nabierze to konkretnego wymiaru.

Kafki i inne tematy są nadal aktualnie, tylko czasami „strach z wyższym wykształceniem” (R.Brett o prokrastynacji) bierze górę.

Rysowanie, o którym pisałam w XI 2014 – zawieszone i w jakiś sposób reaktywowane poprzez kolorowanki ( to jest jednak temat na osobny wpis. Postępy prac są aktualnie publikowane na Fanpage). Kultura o szerszym spektrum też dostała ostatnio zawisła na kołku, choć ostatnio pomogłam trochę znajomym przy wydarzeniu i zaprojektowałam plakat.

WP_20151114_009 (1)a

A co z próżnymi marzeniami?

  • aparat fotograficzny – generalnie prawie rok temu go miałam, ale wstrzymałam się w ostatniej chwili. Zamiast tego mam jednak nowe auto, które zastąpiło moją kochaną 23-latkę. Troszkę siła wyższa, ale tak czasami bywa. Mam nadzieję, że po skończeniu kilku inwestycji w 2016 znajdzie się dla niego miejsce w 2017 roku. Kilka miesięcy temu kupiłam jednak wyższą wersję Lumii od tej, którą dotychczas miałam, więc podręczny aparat jest:)
  • buty – Kupione. Co prawda bardziej miejskie niż sportowe, ale potrzeba na porządne obuwie będzie raczej zawsze.
  • remont pokoju – fizycznie zrealizowane, dodatkowo kupiłam sobie wreszcie nową lampę. Teraz jednak meble zaczynają się odzywać.

I tak to jest. Zawsze coś.

Próżne marzenia 2016 –  jest jeszcze coś, ale jak zostanie to zrealizowane poinformuję was.

Na razie to tyle. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam.

Tymczasem zostawiam was z Annie Lenox i Eurytmics.

M.

Advertisements

One Comment Add yours

  1. Rysowanie to coś do czego również i ja próbuję wrócić i ciągle brakuje mi na to czasu. Może w najbliższym czasie się uda? Kolorowanki sa nie dla mnie chociaż lubiłam je kiedy byłam dzieckiem :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s