Kamienny Grot.


Po miesiącu powracam do opowieści Wampirowatego Wędrowca i jego niespotykanej opowieści, przypominającej trochę Tajemnicę Słonecznej Włóczni.

W układach dążących do chaosu pojawiają się regularne, uporządkowane struktury oraz symetrie.

Z Teorii Chaosu.

Powoli dochodziłem do zdrowia, po przeżyciach spowodowanych ściskaniem przez kamienie na drodze. Trauma została, ale pomoc Pani psycholog Martyny powodowała że strach przed kamieniami powoli ustępował.

Poranna kawa i fajka z dobrym tytoniem, to jest luksus normalnej egzystencji. Powoli pogrążałem się więc w delektowaniu się moją kawą i fajką.

– Przepraszam Ciebie – usłyszałem głos żony Marii – Chciałam Ci tylko przypomnieć, że masz wizytę u Pani psycholog. Wiesz zauważyłam że krzak bzu bardzo marnieje. Możesz go wykopać. Znając Ciebie, na pewno zdążysz. – Maria jak zawsze wprowadziła spokój. Za to ją cenię.

Zdążę – pomyślałem i zabrałem ze sobą szpadel do kopania. Powoli dochodziłem do krzaka bzu, a poranna mgła z wolna unosiła się nad łąką, tak jakby chciała wstrzymać moment rozpoczęcia kopania.

WP_20150925_006czcz

Znowu odezwały się demony umysłu – jestem po jasnej stronie. Nie dam się sprowokować. I z tak mocnym postanowieniem niespiesznie podchodziłem do krzaka bzu. Spokojnie zabrałem się do kopania. Nagle nastąpił zgrzyt przypominający tarcie ostrza po kości. Schyliłem się i podniosłem przyczynę zgrzytu.

To był kamień oblepiony gliną. Tylko kamień, a kamienie są wszędzie. – tłumaczyła mi Pani psycholog Martyna. Co innego tłumaczenie, a co innego trauma z ich powodu. Przypomniałem sobie słowa nigdy się nie poddawaj.

Powoli obłupywałem zimną glinę, a krakanie wrony mieszało moje myli. To wyglądało na śmiech z okruchami groźby. Zrobiła krąg nad moją osobą i znikła jak gdyby nigdy jej nie było. Z wolna przed mymi oczami wyłaniał się kamień w kształcie grotu strzały. Przez mój kręgosłup przeszedł zimny dreszcz. Usłyszałem wołanie Marii: Czas na psychologa!

– Już idę – odpowiedziałem. Wrzuciłem grot do kieszeni od spodni. Zabrałem narzędzia i powoli udałem się do domu.

Przed wyjazdem wchodząc do łazienki przypomniałem sobie o grocie. Obmyłem go wodą i zostawiłem na biurku. – Jak wrócę to Ciebie dokładnie obejrzę.- powiedziałem do niego. Teraz spokojnie, po równej i nowej drodze asfaltowej udałem się na terapię.

… w gabinecie …

– I jak panie Arturze, lepiej? Zaraz zaparzę zielonej herbaty.

– Dobrze, dobrze. Coraz lepiej. Jestem jednak bardzo ciekawy, co wynika z Pani badań i rozmów z ze mną?

– Wydaje mi się, że coś mi świta, ale muszę jeszcze to sprawdzić, dokładnie przeanalizować i przedyskutować. Wie Pan co, skieruję pana na badanie fal mózgowych, tzw. EEG. Przeprowadzi je mój kolega, więc nie musi się Pan niczym martwić. To fachowiec.

– Pani Martyno, wiem że wyglądam trochę jak kretyn z moimi opowieściami, ale…

– Ależ Panie Arturze, to, o czym Pan wspomina, jest spójne. Zresztą, przemawiają za tym fakty.

Po skończeniu tego zdania szyba okienna rozprysła się, a odłamki szkła powoli wirowały w powietrzu obsypując nas. W sumie nikomu nic się nie stało. Tylko przy moim gardle tkwił w powietrzu nieruchomo kamienny grot, leciutko naciskając na gardło tak, że nie mogłem wydobyć głosu.

Wyglądało że Pani psycholog nie obejmowała zmysłami tego co się działo. Jestem po jasnej stronie – powiedziałem sobie w myślach, choć w mojej głowie odezwał się głos: Tylko sprawdzałem. – I zaraz potem, grot powoli osunął się w moją rękę.

– Panie Arturze, wszystko mi się śniło? – padło pytanie z strony Pani Martyny.

– Tak, oprócz szyby. Pokryję koszty. Teraz jednak poproszę o adres gdzie mam się zgłosić na badania EEG. – Proszę. – podała mi kartkę.

cropped-wp_20150315_018-3d.jpg

– Jeszcze czegoś takiego nie widziałam – stwierdziła Martyna. Potrząsnęła głową a z włosów wypadały odłamki szkła , błyskając jak meteoryty na ciemnym niebie.

– Życie przynosi nam codziennie niespodzianki – zakończyłem filozoficznie. – Do widzenia.

Dopiero do mnie docierało, co się wydarzyło. Dygotałem wewnętrznie jak osika na wietrze. Grot w mojej kieszeni robił się coraz cieplejszy. Sięgając po kartkę papieru z adresem, gdzie mam się udać. Przypadkowo dotknąłem grotu – z powrotem był zimny.

Udałem się pod wskazany adres. Przyjemna Pani z recepcji przeczytała skierowanie i zaprosiła mnie na jutro na godz. 9.00.

Zadzwoniłem po żonę, a następnie spokojnie samochodem udaliśmy się do domu. Tam po dobrym obiedzie skontaktowałem się z Radkiem, specjalistą od kamieni. Zaprosiłem go na dobra kawę. Po krótkim czasie przed domem rozlegał się tubalny głos Radka, który mnie odwiedził z żona Grażyną, która zastanawiała się, co ten Artur znowu wymyślił?…

Panie udały się do swojego zacisza na pogaduszki. Ja zaprosiłem Radka do mojego pokoju.

– Radek! Dzieją się, rzeczy które tylko częściowo rozumiem.

-Arturze! Najlepiej mi wszystko najpierw ze spokojem opowiedz, a potem przedyskutujemy sprawę.

– Ok.

Opowiedziałem wszystko ze szczegółami. Potem pokazałem kamienny grot.

Radek obejrzał go z zainteresowaniem.

– Wpadnij jutro do mnie do instytutu, to go zbadam. Wolę nie ryzykować utraty szyb, jak bym go zabrał, a on postanowiłby powrócić do właściciela.

– Radek wpadnę do Ciebie około 12:00. Mam jeszcze badanie EEG.

-Ok. – padła odpowiedź.

Drzwi się uchyliły i Grażyna z Marią ogłosiły koniec konspirowania.

– Jutro sobie pogadacie. Przecież jutro też jest dzień – dodały filozoficznie.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Reszta wieczoru upłynęła na żartach i spokojnej konwersacji. Po wyjściu Radka i Grażyny wykonałem szybki prysznic i do spania. W nocy miałem dziwny sen, że jestem powoli pozbawiany komórek mojego ciała, sprowadzany tylko do DNA.

Obserwowałem siebie z pewnej odległości. Dziwny sen, pomyślałem, ale po porannym rytuale kawowo – fajkowym udałem się posłusznie na badania EEG.

Po przywitaniu się z Panem doktorem i nałożeniu sobie na głowę siatki do badania przepływu fal mózgowych, spokojnie położyłem się na kozetkę. Aparatura wypluwała ze swoich trzewi stan moich fal mózgowych. Po zakończeniu badania lekarz kazał mi zaczekać na korytarzu, by po 10 minutach ponownie poprosić mnie do gabinetu.

– Panie Arturze, przepraszam że przetrzymywałem Pana, ale musiałem to skonsultować. Wynik badania nie jest jednoznaczny. Jeszcze nigdy nie widziałem takiego wykresu fal mózgowych – kontynuował swój wywód.

– Tak Panie doktorze?….Tymczasem w mojej głowie kotłowały się setki myśli. Byłem cały napięty, a na domiar złego kamienny grot powoli zaczynał się nagrzewać.

Znak niedopowiedzenia zawisł między nami.

– Panie Arturze nie będę trzymał Pana w niepewności. Jedyną anomalią w wykresie pana fal mózgowych jest to że są bardzo zbliżone do drgania jądra ziemi. A wiem to, bo amatorsko zajmuję się geologią. Skieruję Pana na badania tomografem komputerowym. Może to nam pomoże ustalić przyczynę. Proszę tylko ustalić termin w recepcji, a potem zgłosić się z wynikami.

Znowu kamienie, te przeklęte kamienie… – pomyślałem. Grot znów zaczął stygnąć. Dobrze, że szyby są jeszcze w porządku. (…) Krótkie spojrzenie na zegarek. Trzeba się spieszyć. Radek czeka.

-Dziękuje Panie doktorze. Do widzenia.

-Do widzenia.

Czy moja normalność powróci?

Wampirowaty Wędrowiec


_____________________

Jeżeli chcielibyście poznać dalsze przygody Artura, to poniżej znajdziecie linki do pozostałych części cyklu.


Zdjęcia znajdziesz na: unsplash.com i jaymantri.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s