Refleksja o początku roku.


5-casey-fyfe

„Każdy ma swój własny Mount Everest, dla którego zdobycia pojawił się na ziemi.” – Hugh MacLeod

Jaki jest mój Mount Everest?

Jeszcze tego nie wiem, ale doskonale znam nazwę szczytu, który aktualnie zdobywam. To Rysy, w sumie 2500 m n.p.m. Choć to niewiele w porównaniu z nepalskimi szczytami, lecz zawsze coś.

Jakbym miała oceniać etap, na którym aktualnie jestem, to zapewne powiedziałabym, że na Krupówkach, w bezpiecznej kryjówce z dala od czarnych szlaków, czasami podążając zieloną ścieżką.

Do szczytu jeszcze daleko, ja chciałabym iść dalej. Odnoszę jednak wrażenie, że utknęłam w martwym punkcie. Zagubiłam się pomiędzy straganami mówiącymi o tym, że powinnam się ukierunkować, szukać, podejmować decyzje, działać.

Co było, nie wróci, ale wnioski trzeba wyciągnąć.

Styczeń i luty upłynęły wypełnione znakami zapytania. W tym czasie aplikowałam na kilka różnych stanowisk, w tym jedno zgodne z moim wykształceniem.

Tam gdzie mi zależało, zawaliłam. Miałam dobre dokumenty, ale to wszystko, gdyż okazało się, że nie potrafię się wykazać, że nie wiem, co powiedzieć i jak zawsze olśnienie przyszło po fakcie.

Nie należę do osób, które się od razu otwierają, czasami potrzebuję więcej czasu, lecz aktualny rynek pracy oraz mój, czasami nadmierny introwertyzm lub sama już nie wiem co uniemożliwiają mi zdobycie chociażby stażu w administracji…

Ale nie, nie uciekam!

Chcę działać!

Działam inaczej!

Po pierwsze dołączyłam do Wrzesińskiego Towarzystwa Kulturalnego, gdyż chcę się dalej rozwijać, a przede wszystkim animować kulturę w moim mieście.

Zawsze gdzieś należałam. W liceum dołączyłam do KTR „Cóś Innego”, to tam poznałam wspaniałych ludzi, ale przede wszystkim złapałam bakcyla animacji oraz działania na rzecz lokalnej społeczności.

W 2011 roku poszłam o krok dalej. Dołaczyłam do amatorskiej grupy Dwa Teatry. Przełamuję się, przekraczam własne granice, poczyniłam postęp. Otworzyłam się, wiem, ze scena nie gryzie, ale wymaga ciągłego rozwijania się. Kto mnie widział w „Uliczce Pana Miłosza”, czy „Oddzwonimy do Pana” a zobaczy mnie w „Zaginionym Mieście” może zauważyć tę zmianę. – premiera 21 marca w WOK.

Poza tym dalej rozwijam swoje umiejętności graficzne, co zobaczycie poniżej w jednej z moich ostatnich prac, która niestety z powodu nagłej i nieplanowanej awarii laptopa – sprzęt wrócił do życia, choć nieprzeładowywanie się systemu do MenuStart, kończące się czarnym ekranem wyglądało groźnie – została ukończona, niestety po czasie, a szkoda, bo to jeden z lepszych, jak nie najlepszy projekt, jaki wyszedł spod mojej ręki, m.in. dzięki współpracy z innymi. Dlatego też cenię sobie, a jednocześnie zawsze będę wdzięczna jeżeli dasz mi możliwość stworzenia czegoś podobnego dla Ciebie!

plakat zaginione miasto

Pozdrawiam i dziękuję, że mnie czytasz.

M.

_______________________________________________

Zdjęcie w nagłówku tekstu: Casey Fyfe

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s