Od Tanadu do Forge of Empire.


Święta, święta i po świętach. A co w międzyczasie? Przeglądarkowe gry komputerowe. Tak! Pomiędzy muzyką, serialami oraz innymi obowiązkami domowymi angażowałam się, poznawałam „wpółtowarzyszy”, uczyłam się komunikacji i asertywności

Generalnie do grania w gry skłoniło mnie poszukiwanie odmiany. W przeszłości chętnie spędzałam grywałam wyścigi samochodowe, wyścigi ciężarówek, przez krótki czas grałam też w Mortal Kombat i The Settlers. Czas mijał, komputery się zmieniały, dyski formatowały, ale zainteresowanie grami pozostało. Oczywiście wszystko z umiarem.

Moja przygoda z grami przeglądarkowymi zaczyła się w pewne wakacje, chyba to było z pięć lat temu. Gadu-Gadu było jeszcze czynne na moim komputerze, znalazłam grę o wdzięcznej nazwie Tanadu. Wciągnęła mnie bez końca.

W grze rozwijało się miasto, w którym wybierało się bohaterów i toczyło walki na arenie lub podbijało siedliszcza, w celu zdobycia przedmiotów magicznych, broni. Dodatkowo część jednostek strzegła wydobycia w kopalniach. Wszystko nadzorował zabawny goblin Edgar.

Kolejną gra, w którą się zaangażowałam to Command &Conquer Tiberium Alliances. Po ponad trzech latach gry jestem na 18 poziomie i zbieram na 20 bazę. Istnieje jednak ogromna przepaść pomiędzy mną, a tymi, którzy inwestują w grę. Mnie to jednak nie przeszkadza.

Po trzech latach sojusz, w którym gram, i którym uktualnie zarządzam, należy do pierwszej piątki. Jestem dumna z chłopaków. Cieszę się, że ich poznałam, bo to wartościowi ludzie z różnych stron, nie tylko Polski, ale i Europy. Stara Gwardia to wspólny drużynowy sukces, którego jestem częścią.

Pamiętam, jak na początku wieczorami rozmawialiśmy przez TS-a, wspólne biliśmy bazy zapomnianych, omawialiśmy strategie wojenną. W wielu sojuszach zapanowała jednak stagnacja. Część graczy odpuściło, oddając konta znajomym, lub po prostu zaczęło grać tylko dla siebie, nieodpisując wiadomości ogólne, niepisząc na czacie, który bardzo często jest martwy.

Ostatnią grą, którą niedawno polecił mi kolega jest Forge of Empire.  Ta gra jest jak nałóg. Swoją strukturą przypomina mi poprzednie, które opisywałam, z tą różnicą, że wraz z rozwojem miasta zmieniają się epoki, ale zwiększają wymagania.

Co mnie wkurza, to brak ciągłego rozwoju, szczególnie w kontekście napływu surowców. W C&C dodatkowo są premie sojuszu, co nie powoduje przerw w dostawach i nie zmusza do ciągłej kontroli.

Zaletą jest to, że jak narazie jest tam co robić podczas wykonywania określonych zadać, zajmowania nowych terytoriów, surowców, wymiany handlowej. Czaty zarówno globalne, jak i gildiowe są wciąż pełne komunikujących się ludzi, w szczególności wieczorami. Pozatym wielu zbiera plany, buduje budowle specjalne lub prowadzi walki pvp lub gvg. W każdym bądź razie emocji tu nie brak, przynajmniej na razie:)

Rada dla uzależnionych: im szybciej znajdziemy balans pomiędzy realem a matrixem, tym lepiej dla nas:)

P.s. Linki do funkcjonujących gier w obrazkach.:)


Zdjęcia: screeny i materiały promocyjne

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s