Co ma wspólnego The Cape z Gotham?


Jak pamiętacie, jakiś czas temu ograniczyłam pisanie o muzyce i zaczęłam nadrabiać zaległości w tekstów o serialach. Tym razem zapoznałam się z amerykańską adaptacją popularnego komiksu. Początkowo zastanawiałam się nad Arrow, lecz ze względu na ilość epizodów mój wybór padł na The Cape.

Cała opowieść rozpoczyna się, kiedy Vincent Faraday, szeregowy policjant z Palm City otrzymuje od tajemniczego hakera, o pseudonimie Orwell, wiadomość o skorumpowanych glinach i przemycie niebezpiecznej substancji wybuchowej.

Z analitycznego punktu widzenia jest to typowa opowieść o walce dobra ze złem. Tajemnicza oranizacja stara się rozpracować wielkiego potentata rynku technologii, który pragnie zawładnąć światem.

Tematycznie serial ten doskonale wpisuje się w trendy telewizji amerykańskiej, z tą różnicą, że nie dotrwał on do drugiego sezonu. Moim zdaniem błędy tkwiły w realizacji pierwszych odcinków, które były dość przeciętne. Początkowo można było poczuć duchy Burkheimera, Schumachera, trochę Burtona.

https://i1.wp.com/photos.summer-glau.com/albums/userpics/10003/86/Summer2BGlau2B20112BWinter2BTCA2BTour7.jpg

Do szóstego odcinka miałam duże poczucie braków w serialu. Płytkie charakteryzacje postaci niejednokrotnie przypominały mi serial na niedzielne rodzinne popołudnie, które spędzałby ojciec z dziećmi. Obsada nie jest jakaś specjalnie wyjątkowa, choć dla niektórych był to zapewne pewien przejściowy etap w karierze.

Ponadto The Cape, swoją schematycznością krążyło wokół Batmana, szczególnie tego z lat 90-tych. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale co chwilę coś przypominało mi o Batmanie. Po pierwsze, jednostkowe działania oddolne, tzn. o sprawiedliwość walczą obywatele z różnych pobudek (w poszukiwaniu sprawiedliwości, dla pieniędzy,  z zemsty).

Palm City, to takie florydzkie Gotham, miasto, w którym burmistrza, albo nie ma, albo nie ma nic do powiedzenia. Miejsce, gdzie policja jest w rękach prywatnej instytucji, gdzie ludzie żyją, ułudą. W The Cape problemy zwykłych ludzi nie są istotne, lecz niektóre elementy układanki wskazują, że jest to tylko kwestią czasu, kiedy miasto wpadnie w bezpowrotną „zapaść” finansowo mentalną, taką, w jakiej bardzo długo tkwiło Gotham.

Serial pokazuje, iż pogoń za pieniądzem i technologią, a przy tym brak silnych rodzinnych wartości, prowadzi do destrukcji. Jako przeciwwagę pokazano rodzinę Faraday’a/The Cape, który swoje późniejsze czyny motywuje działaniem dla dobra przyszłości swojej rodziny, mieszkańców. Wie, że system jest skorumpowany, dlatego też podejmuje decyzję o działaniu na własną rękę. Jako dobry policjant oraz strażnik prawa jest skłonny do poświęceń dla innych. Cierpi wewnątrz, lecz ma świadomość, że miasto potrzebuje obrońcy, bo wciąż jest coś do zrobienia, zawsze będzie jakiś wróg.

Cape nie działa jednak zupełnie sam. Pododnie jak Bruce Wayne, ma on oddanych przyjaciół, magików – cyrkowców. Uczy się od nich magicznych sztuczek. Wykorzystuje iluzję, w celu ochrony własnej tożsamości (patrzcie Batman Begins).

P.s. Zwróćcie też uwagę na stawanie na dachu po zmroku:)


Polecam też tekst: http://www.tawerna.rpg.pl/The-Cape-recenzja-serialu-a843.php

Advertisements

One Comment Add yours

  1. emiliamank pisze:

    Wolę jednak seriale o seryjnych mordercach albo takie typowo psychologiczne jak „Lie to me”:D

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s