„Włamania” z Lenką (odcinek pierwszy)


Zapewne część z Was pamięta,że czasami na blogu publikowane są teksty zaprzyjaźnionych publicystów i literatów. Wcześniej poznaliście Catherine, utalentowaną licealistkę, a od dziś przez jakiś czas potowarzyszy nam Lenka, która od kilku lat bloguje od serca. To, co ona robi jest godne podziwu. Rozejrzyjcie się może Wasi znajomi też tworzą wyjątkowe teksty, skromnie, raczej do szuflady.

Był początek września 2009 r. Przy jednym z biurek na osowieckim komisariacie siedział trzydziestoośmioletni funkcjonariusz. Ten niewysoki mężczyzna miał krótko obcięte ciemne włosy i dobrotliwy wyraz twarzy. Właśnie popijał swoją kawę ze śmietanką i wypełniał jakieś papiery, gdy do pomieszczenia wszedł wysoki policjant w stopniu komisarza. Miał około czterdziestki. Niestety, mimo tak młodego wieku, jego włosy koloru ciemny blond zaczynały już lekko siwieć. Mężczyzna trzymał w ręce policyjną czapkę i wyglądało na to, że jest gotowy do wyjścia.
-Wstawaj Witek! Mamy zgłoszenie. Do jednej z willi na ulicy Słonecznej było włamanie – poinformował aspiranta Lesiaka. – Jedziemy na oględziny miejsca zdarzenia i korzystając z okazji przesłuchamy domowników.
-Dobra Ernest, już idę, tylko dopiję kawę.
https://i2.wp.com/40.media.tumblr.com/245ffbbda7e44f0b7546106fa1e9e882/tumblr_na5ionFrrR1slhhf0o1_1280.jpgPo kilkunastu minutach policjanci znaleźli się przed drzwiami piętrowego domu stojącego na jednym z osiedli willowych. Otworzył im mężczyzna około pięćdziesiątki.
-Komisarz Mruczyński – poinformował policjant, pokazując odznakę. – Czy to pan zgłaszał włamanie?
-Tak, ja. Zapraszam do środka.

Mężczyźni przeszli przez korytarz i znaleźli się w przestronnym, nowocześnie urządzonym salonie.
-Proszę, niech panowie usiądą – poprosił właściciel domu.
Funkcjonariusze zasiedli na skórzanej kanapie, a Lesiak wyciągnął notes i zabrał się do robienia notatek.
-Pana godność? – spytał poszkodowanego.
-Wojciech Brzozowski.
-Czy może nam pan powiedzieć, kiedy doszło do włamania? – rozpoczął przesłuchanie Mruczyński.
-Najprawdopodobniej wczoraj, albo przedwczoraj. Trudno mi to dokładnie określić. Wyjechaliśmy na weekend do domku nad jeziorem, a gdy dziś rano wróciliśmy, zobaczyliśmy, że mieszkanie jest splądrowane.
-A co zginęło?
-Srebra, złota biżuteria żony i gotówka, którą mieliśmy odłożoną na czarną godzinę.
-Dużo tego było?
-Jakieś trzy tysiące – poinformował Brzozowski.
-A oprócz tego coś jeszcze zginęło?
-Tak, nowoczesny sprzęt audio, drewniane rzeźbione ręcznie szachy z intarsjowaną szachownicą i aparat fotograficzny – lustrzanka. Na szczęście, złodzieje nie wynieśli telewizora. Pewnie był dla nich za ciężki. I ocalały laptopy, które zabraliśmy ze sobą. Ale router też zwinęli. Aha, zabrali jeszcze nakręcany zegar z kurantem. To była pamiątka rodzinna po moich dziadkach. Przedwojenna robota.Desk Mockup
-Czy dom był otwarty? – zapytał komisarz.
-Nie. Drzwi były zamknięte. Tym bardziej nas zdziwiło, że z mieszkania zginęło tyle przedmiotów.
-Ruszali coś tu państwo?
-Nie. Gdy zobaczyliśmy, że nie ma wieży, zegara i srebrnych pater, zajrzeliśmy tylko tam, gdzie mieliśmy schowaną gotówkę i biżuterię oraz srebrne sztućce. Zauważyłem też, że z mojego pokoju zniknął aparat, szachy i router.
-Czyli złodzieje nie zostawili po sobie bałaganu?
-Nie.
-Wynika z tego, że włamywacze, bądź włamywacz, bo nie wiemy ilu ich było, mieli dużo czasu na rozejrzenie się po mieszkaniu. Widocznie wiedzieli, że państwo wyjechali na dłużej. Możliwe, że obserwowali dom. A czy po powrocie zastaliście może pootwierane okna, albo powybijane szyby?
-Nie. Otwarte uchylnie było tylko jedno małe okienko na piętrze, które specjalnie pozostawiliśmy uchylone. Chcieliśmy żeby mieszkanie się wietrzyło podczas naszej nieobecności. Reszta okien była pozamykana, a szyb nikt, na szczęście, nie powybijał, bo wpędziłoby to nas w dodatkowe koszta.
-A może drzwi do garażu były otwarte?
-Nie.
-Czy jest tu jakieś trzecie wejście?
-Nie. Tylko wejście główne i to przez garaż.
-To jak złodzieje dostali się do środka? A może ktoś z państwa zgubił ostatnio klucze? – dociekał komisarz.
-Tak. Żona zgubiła torebkę z kluczami i dokumentami, ale jeszcze tego samego dnia, dla bezpieczeństwa, wymieniliśmy wszystkie zamki w drzwiach. W końcu na dokumentach był adres zameldowania. No i zgłosiliśmy utratę dowodu. Teraz żona czeka na wyrobienie nowego.
-A czy wszyscy domownicy w ten weekend byli nad jeziorem?
-Nie. Tylko ja i żona pojechaliśmy do domku letniskowego. Syn, który studiuje, wyjechał z przyjaciółmi w góry. Nie ma go już od tygodnia. A dlaczego to pana interesuje?

Light Bulb
-Rozważam wszystkie możliwości. Bo przecież mogło być tak, że to ktoś z państwa wyniósł te wymienione przez pana rzeczy, pozorując kradzież. Oczywiście, to tylko jedna z hipotez, której nie mogliśmy pominąć.
-Insynuuje pan, że sami się okradliśmy?
-Istnieje taka ewentualność, ale skoro pański syn rzeczywiście jest od kilku dni w górach, a żona cały czas przebywała z panem nad jeziorem, to ta wersja wydarzeń raczej odpada. Na razie, jedyne co możemy zrobić, to zabezpieczyć odciski palców, dokonać oględzin mieszkania i popytać sąsiadów, czy czegoś podejrzanego nie zaobserwowali. Za chwilę zjawi się tu ekipa techników ze sprzętem, w celu dokonania tychże oględzin. Przyjdzie też do państwa aspirant Rybacki, aby sporządzić szczegółową listę skradzionych przedmiotów z ich dokładnym opisem. To nam bardzo ułatwi sprawę. Popytamy w lombardach, czy ktoś nie próbował czegoś ze zrabowanych fantów sprzedać. Oczywiście, istnieje możliwość, że złodzieje poczekają z upłynnieniem łupu, aż sprawa trochę przycichnie. Mogę jednak obiecać, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, by znaleźć sprawcę tej zagadkowej kradzieży.

Ciąg dalszy nastąpi…


Dla niecierpliwych: http://lenka2400.bloog.pl/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s