Zapachy miast (Dawid Rosenbaum)


https://i1.wp.com/www.podrozeliterackie.pl/photos/0027/2599/Zapachy_cover_LOW_article.jpg

Poniższy tekst jest kolejnym autorstwa Catheriny pojawiający się na blogu. Jak każdy inny jest wyjątkowy i intrygujący.

Bardzo lubię wcześnie wstawać. O świcie świat wydaje się nieskazitelny, czysty, jak nowo narodzone dziecko, którego cały świat zamyka się w objęciach matki. To jej zapach jest dla niego rozpoznawalny, najważniejszy, pozwalający ukoić łzy. Miasto nad ranem nabiera delikatnych, pastelowych barw, jeszcze nie jest zatrute gęstym smogiem, wytwarzanym przez ogromne fabryki, samochody poruszające się na zurbanizowanych obrzeżach rozwijających się mieścin.

Zapach jest narzędziem pobudzającym wyobraźnię. Najbardziej ulotnym, chociaż najdłużej zapadającym w pamięć. Perfumy używane są codziennie przez niemal wszystkich ludzi na całej Ziemi. Jest to rodzaj rytuału: tuż przed wyjściem zarówno kobiety jak i mężczyźni spryskują delikatnym płynem swoje nadgarstki, szyję, dekolt, a nawet włosy czy ubranie.  Każdy człowiek na jeden, krótki moment przenosi się gdzieś daleko, gdzie zaprowadzi go wyobraźnia. Namiastka luksusu we własnym, skromnym domu daje poczucie komfortu, pewności siebie, pomaga w odnalezieniu tożsamości i ukrytych pragnień. To właśnie zapach jest tym, co przyciąga nas lub odpycha przy poznaniu nowej osoby, tym, co ma decydujący wpływ na to, jak zapamiętamy nowego znajomego.

Wspominając dzieciństwo i dom rodzinny najczęściej wraca się do potraw, jakie wtedy jedliśmy: zupa pomidorowa, pierogi, kotlety, naleśniki, sernik.. każdy nosi w sercu smak oraz zapach specjałów przygotowanych przez babcię lub mamę, która zaspokajała nasze kulinarne wymagania i bezbłędnie odgadywała na co mamy ochotę.

Jak pachnie miasto,w którym mieszkasz? Odpowiedź z pewnością nie jest aż tak oczywista. W każdym miejscu mieszają się różne, bardzo trudne do wyodrębnienia, rozpoznania i nazwania zapachy. Często czujemy nową, nieznaną woń w swoim otoczeniu, ale nie potrafimy  jednoznacznie jej zidentyfikować. To zagadka, której nie potrafimy rozwiązać, po omacku szukając podpowiedzi ze strony otoczenia, rozglądając się bezradnie wokół siebie, próbując zorientować się skąd pochodzi intrygujący i intensywny zapach. Chyba niemożliwym jest dać wyczerpującą i szybką odpowiedź jak pachnie miasto, w którym żyję. Nie potrafię powiedzieć jak pachnie jazda na łyżwach w styczniowe, mroźne wieczory, letnie spacery po osiedlu z przyjaciółmi czy wiosenny promyk słońca który pada na moją skórę gdy wychodzę z domu.

Czytając książkę “Zapachy miast” autorstwa Dawida Rosenbauma potrafię poczuć i nazwać to, co nieuchwytne, delikatne, chwilowe. Spaceruję po marokańskich ulicach, które kuszą kolorami, barwami orientalnych przypraw i smaków, za chwilę przenieść się do zatłoczonego Nowego Jorku, gdzie wdycham zapachy pierwszych kwitnących roślin w Central Parku, a następnie pić aromatyczną kawę, którą przegryzam gorącym croissantem w centrum Paryża. Kolejne strony zmuszają mnie do podróży przez azjatycką Tajlandię, skąd wyjeżdżam szybko onieśmielona zapachem prawdziwej herbaty i jaśminu . Lato spędzam wygrzewając się w gorących promieniach słońca na Wyspach Kanaryjskich, a po kąpieli w ciepłym morzu spędzam ekscytującą noc w multikulturowym amsterdamskim barze, w którym zapach wody znad kanałów przeplata się z wonią dymu papierosowego, mocnych trunków i kojącego zapachu marihuanny.Nad ranem przechadzam się nad jeziorem Loch Ness i dowiaduję, że najlepsza na przeziębienie jest whiskey z miodem, która pachnie ziemią, trawą i mchem. Za moment do moich drzwi pukają pierwsze jesienne liście, które oglądam z uwagą w trzech kosmopolitycznych stolicach świata: Nowym Jorku, Londynie i Paryżu. Zimę celebruję w Warszawie i Krakowie, gdzie lód pachnie rdzą i żywicą. Najpiękniejsze święta Bożego Narodzenia spędzam w Meksyku, gdzie czekolada – napój szczęścia wynaleziony przez Azteków, mleko kokosowe i marcepan uosabiają radość z narodzenia małego Jezuska. Prawdziwa zima bez rosyjskich mrozów byłaby niepełna, dlatego w drodze do domu odwiedzam Moskwę, która pomaga mi zrozumieć mentalność naszych sąsiadów oraz Sankt Petersburg, w którym poznaję smak blinów i kawioru i, ku wielkiemu zaskoczeniu odnajduję namiastkę siebie – ulubiony zapach budyniu waniliowego, który unosi się jak niewidoczna mgła nad miastem, ulatuje z okien wielodzietnych rodzin i przypomina o spokoju, harmonii i radości z życia, którego fundamentem jest miłość i zaufanie.

Nowatorskie dzieło Dawida Rosenbauma, pokazujące świat za pomocą zapachów, rozbudza wszystkie zmysły, rozwija wnętrze i prowadzi na nieznane równiny wyobraźni. Sądzę, że każdy czytelnik już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań wyciąga w jego stronę rękę i pozwala poprowadzić się w stronę niewidocznych dróg, które powstają tylko przez zamknięcie oczu i podążanie za pozostałymi zmysłami.

Foto: http://www.podrozeliterackie.pl/articles/9095-zapachy-miast-dawid-rosenbaum

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s